Na gazie

, , , ,

Pomysły z gazet

Czasem w prasie trafi się na jakiś fajny artykuł odnośnie treningów lub krótkie info o nietypowym joggingu. Potem chce się taki bieg na własnej skórze, a właściwie nogach – wypróbować. Jest w Belgii bardzo popularne piwo – Jupiler, sponsoruje nawet reprezentację narodową:) w piłce nożnej. Jupiler to zwykły pils pokroju polskiego Żubra. We wspomnianym wyżej artykule napisano o wyścigu odbywającym się po wypiciu kufla piwa. Zawody odbywały się na stadionie, wieczorową porą pod opieką lekarzy, trenerów, i bystrym okiem kamer. Jak się po zakończeniu biegu okazało – kobiety są odporniejsze na działanie zawartego w piwie alkoholu i osiągały lepsze niż mężczyźni wyniki w biegu.

Na własnej skórze

No jak coś takiego się przeczytało i do tego kobiety okazały lepsze od facetów, to się chce człowiek przekonać i udowodnić że w tej materii specjaliści się nie mylą.
Piwo lubię! Nie ukrywam jednak że, jestem fanką czerwonego wina, szczególnie francuskiego. Któregoś wieczoru po lekkiej kolacji do której popijaliśmy czerwone wińsko, przypomniał mi się w/w artykuł… W mojej głowie pojawiła się myśl o bieganiu na gazie…

Do biegu, gotowa, start

Szybko znalazły się spodenki, koszulka i długie, koniecznie różowe skarpetki. Zwarta i gotowa na jogging wybrałam trasę – „szybka piątka” – podczas której bieg trwa 23-25 min. Na początku było miło. Pełna energii po zażyciu soku z gumijagód, biegłam szybciej niż zazwyczaj. Moja radość powoli parowała z wydychanym powietrzem. 3 km i chciałam zakończyć eksperyment. Moje samozaparcie i te dwa krótkie kilometry pozostałe do przebiegnięcia sprawiły że chęć ukończenia biegu wygrała ze zmęczeniem. I kacem? Udało się skończyłam „szybka piątkę”, prawdopodobnie w czasie około 35 minut. Niech to diabli… Po winie nie da się szybko biegać… Następnym razem zrobię tak jak kobiety opisywane w w/w artykule – szklanka piwa powinna wystarczyć 🙂 lub wezmę udział w Beer Lovers Marathon w Liege:).

Menu