30 dni bez alkoholu

, , , , , , ,

Ponad półtora roku temu przestałem palić papierosy, powoli zaczynałem wtedy biegać. Ograniczyłem też z lekka spożywanie alkoholu, zmieniłem dietę. Nie na jakaś srogą i pisaną przez specjalistę, nie nie. Po prostu ograniczyłem wszelkiej maści sosy, majonezy, masło, chleb, frytki, burgery itp. – w sumie wyeliminowałem je całkowicie z wyjątkiem niedzielnego chleba. Od tego czasu do dzisiaj spaliłem ponad 12kg tłuszczu. Miałem trochę nadwagi ale nie chudniecie było moim priorytetem. Musiałem trochę zmniejszyć wagę dla biegania, teraz jest znacznie lepiej no i sadła oponowego o wiele mniej.

Wyzwanie, alkohol STOP

Przedwczoraj był poniedziałek 08.04.2019 a to oznaczało u mnie pierwszy z 30 dni bez alkoholu. To takie osobiste wyzwanie i próba – doświadczenie. Pisałem już że rozpoczynając przygodę z bieganiem ograniczyłem piwo ale nie zrezygnowałem z niego całkowicie. Bardzo lubię piwo, wino również i rożne drinki. To będzie 30 dni bez ani kropli piwa, wina itp. No chyba że bezalkoholowe piwko które ostatnimi czasy posmakowało mi. Pierwszy raz piwo bezalkoholowe miałem przyjemność spróbować zaraz po maratonie warszawskim, rozdawali je tam na mecie.

To jest moje wyzwanie więc nawet nie myślę o tym aby zmniejszyć ilość dni ale nie wykluczam że może być ich nawet więcej… Ciekaw jestem jakie będą zmiany. Jak zwykle do tego wyzwania przyczyniła się w sumie nieświadomie moja żona. Ona już półtora miesiąca temu zrezygnowała całkowicie z alkoholu na rzecz przygotowań do triathlonu. Jako ze wkrótce bo jakoś w połowie kwietnia mam kolejny półmaraton to postanowiłem że też się w tym sprawdzę i zobaczymy jak to się ma do osiągów i sprawności na wlanej skórze.

To tyle w tym temacie, w chwili kiedy to piszę pozostało jeszcze 27 dni, dopiero po tym czasie czyli we wtorek 7-ego maja dopisze tutaj co nieco.

Na biegu, hej!

Aktualizacja

Witam ponownie. Co prawda trochę się spóźniłem z tym opisem ale zadanie zostało wykonane. 30 dni bez alkoholu. Cóż nie wiem od czego mam zacząć, najłatwiej było by to opisywać w trakcie, ale tego niestety nie zrobiłem. Wykonanie zadania ułatwiła mi zmiana otoczenia. Akurat w poniedziałek wyjechaliśmy na tydzień na wioskę (las, cisza, zwierzęta, natura), to mnie jeszcze bardziej zmotywowało.

Ogólnie rzecz ujmując to same plusy, najdziwniejsze są pierwsze dni kiedy np do obiadu wina brak lub z wieczora zimnego piwka nie ma. To tylko przyzwyczajenia o których z czasem można zapomnieć. “Znalazłem dziurę w systemie” 😀 kupiłem sobie piwo bezalkoholowe i od tego momentu bardzo je polubiłem. Wcześniej nie miałem okazji spróbować takiego wynalazku, jest ich spora gama – a każde piwo smakuje inaczej.

Któregoś dnia, to był chyba dzień 15, w pospiechu wziąłem w sklepie przez przypadek piwo lekko alkoholowe (bardzo podobna puszka). W momencie kiedy otworzyłem, wziąłem łyka… mówię: “to piwo chyba jest zepsute”…. Patrzę na puszkę NIE!! Już wiedziałem czemu smakuje inaczej, do zlewu! Miało być 30 dni bez ani kropli, ale sądzę ten mały łyczek można pominąć 😉

Co zauważyłem na początku?

Piszę na początku bo po tygodniu przestałem na to zwracać uwagę. Z resztą sądzę że najlepiej sprawdzić to na własnej skórze. Któż to wie, może te 30 dni zamieni się w 365?

  • Lepszy sen i łatwiejsze wstawanie
  • Więcej chęci do działania i większa kreatywność
  • Lepsza koncentracja
  • Różnicy w biegach większej nie odczułem (szczerze przyznam że wydajność podczas porannego biegu była chyba jednak większa gdy z wieczora człowiek piwa się trochę napił)
  • 2 kg mniej (na końcu), wiadomo po browarku jest apetyt przeważnie większy 😉

Pozdrawiam i na biegu HEJ!

Menu

Nasz blog używa plików cookies. Więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close